Od środy w Wenezueli są organizowane masowe protesty przeciwko obecnemu prezydentowi – Nicolásowi Maduro, który reelekcję uzyskał w dość wątpliwych okolicznościach. Sytuację polityczną zaogniło dodatkowo wystąpienie Juana Guaidó, który podczas jednej z demonstracji w Caracas ogłosił się tymczasowym prezydentem, uznając, iż tym samym przejmuje on władzę wykonawczą w kraju. Wkrótce po tym “tymczasowy prezydent” uzyskał poparcie Donalda Trumpa, w ślad za którym poparcia udzieliły mu również Kanada i Wielka Brytania. Po przeciwnej stronie bloku politycznego, opowiedziały się z kolei Chiny oraz Rosja, która uznała, iż zagraniczne poparcie dla Guaidó jest “bezpośrednią drogą do rozlewu krwi” oraz stanowi złamanie prawa międzynarodowego.

Obecny prezydent Nicolás Maduro uznał działania USA za prowokację, zrywając tym samym stosunki dyplomatyczne. W czwartek wydał zarządzenie wydalające amerykańskich dyplomatów, jednak Departament Stanu USA nakazał, aby w Wenezueli pozostali najważniejsi dyplomaci. 

Powstaje zatem pytanie, czy nastąpi eskalacja konfliktu, szczególnie gdy uwzględni się fakt, iż Wenezuela posiada obecnie największe udokumentowane zasoby ropy na świecie, jest pogrążona w kryzysie polityczno-gospodarczy, a do tego po przeciwnych stronach opowiadają się Stany Zjednoczone oraz Rosja i Chiny.

W celu zgłębienia tematu, zachęcamy do zapoznania się z najnowszymi informacjami.

Jacek Firlej